Szukaj w tym blogu..

26 lipca 2017

254 (68). "Luonto" Melissa Darwood

254 (68). "Luonto" Melissa Darwood
Wydawnictwo Filia
320 stron, oprawa miękka
2017


"Wolę być z tobą, choć przez chwilę, w prawdziwym życiu, niż spędzić wieczność w kłamstwie."
Miłość, żywioły, fantastyczne miejsca i postaci – mieszanka romansu z fantasy nie zawsze jest strawna. Czasem jest za dużo cukierkowej słodyczy, czasem zbyt dziwne i pokręcone wydarzenia. Jednak w "Luonto" autorce udało się odpowiednio wyważyć składniki i stworzyć smaczną, choć kontrowersyjną powieść. Ale ja właśnie takie historie lubię – nieszablonowe, zaskakujące, zmuszające do głębszego zastanowienia. A jeśli jeszcze są napisane tak lekkim piórem, że czyta się je dosłownie moment, to po prostu nie mogę ich nie chwalić.

Muszę z lekkim wstydem przyznać, że nie znałam do tej pory twórczości Melissy Darwood (obiecuję, że nadrobię!), a nawet nie wiedziałam, że pod tym pseudonimem ukrywa się polska autorka. Jak usłyszałam na prowadzonym przeze mnie spotkaniu w Czytelni Bookszpan Gdańsk zabieg ten był celowy, ponieważ zagraniczni autorzy tego gatunku są chętniej wybierani przez czytelników. Muszę przyznać wiele racji, ponieważ wciąż pokutuje niesprawiedliwe stwierdzenie, że "obcy" piszą lepiej. A to nieprawda, co widać choćby w przypadku tej powieści. 
"Książka powinna dawać wytchnienie od cierpienia, nieść nadzieję, że pomimo przeszkód wszystko się dobrze skończy..."
"Luonto" to książka wpisana w nurt young adult fantasy, czyli po naszemu fantastyka młodzieżowa ;) I chociaż ja się już kwalifikuję do wyższego przedziału wiekowego, to ta pozycja zdecydowanie mi przypasowała. Bohaterowie nie są płascy ani infantylni a ich romans cukierkowy. Owszem miłość, i to ta nastoletnia, jest tutaj jednym z głównych wątków ale zdecydowanie nie przytłacza. Bohaterowie mają swoje wady i zalety, każdy z nich skrywa bolesne sekrety i zranioną duszę ale "Luonto" to z pewnością nie kolejna powieść o nieszczęśliwych nastolatkach.

Tym, co wyróżnia tę powieść na tle innych, jest poruszenie kontrowersyjnego, jak na młodzieżową fantastykę, tematu jakim jest ekologia. Melissa Darwood bardzo obrazowo, momentami wręcz przerażająco realistycznie pokazuje, co dzieje się ze współczesnym światem i dokąd może nas to zaprowadzić. Zniszczenia dokonane przez energetykę jądrową, okrucieństwo wobec zwierząt hodowanych w nieludzkich warunkach i chemiczne oraz genetyczne manipulowanie żywnością doprowadziły do wyniszczenia świata naturalnego a nas samych powoli pchają ku zagładzie. Nasze organizmy usiłują się bronić poprzez reakcje alergiczne, ale technologia i postęp są tak rozpędzone, że trudno już się zatrzymać i obudzić. Autorka, poprzez sugestywne wizje, uświadamia nam, do czego doprowadza ludzka zachłanność, wygodnictwo i nie dostrzeganie niczego poza czubkiem własnego nosa. Jak sam mówi, nie chce zmieniać całego świata, a radykalizm ekologiczny również nie jest rozwiązaniem, ale warto mały krokami zbliżać się do lepszego traktowania Matki Natury. Świadome wybieranie produktów w sklepie, które nie zawierają "chemii", częstsze spacery zamiast jazdy samochodem i nie marnowanie żywności – to drobne ale warte podjęcia kroki. Może nie jesteśmy w stanie, jako jednostki, zmienić całego świata, ale w końcu społeczeństwo składa się właśnie z takich jednostek!

To była moja pierwsza przygoda z twórczością Melissy, ale z pewnością sięgnę zarówno po jej poprzednie, jak i przyszłe powieści. Bardzo spodobał mi się styl tej autorki, dzięki któremu książkę czytało mi się szybko i bez najmniejszego zgrzytu. Wiem, że pojawiają się opnie, w których zarzuca jej się zbyt duży twist w środku powieści oraz nieoczekiwane (dla niektórych) zakończenie. Dla mnie są to największe atuty "Luonto". które sprawiają, że nie jest to kolejna szablonowa młodzieżówka. Polecam z całego serca zarówno młodszym jak i całkiem dojrzałym czytelnikom. W tej wyważonej historii każdy znajdzie coś dla siebie.

Egzemplarz zrecenzowany dzięki

P.S. Niespodzianka dla czytających recenzje do końca ;) Dwie osoby, które w komentarzu pod tym postem podadzą swój mail otrzymają takie zakładki z autografem Melissy Darwood. Zgłoszenia przyjmuję przez dwa dni czyli do piątku 28.07 do godziny 20.


4 komentarze:

  1. justiraf@gmail.com

    Obowiązkowo przeczytaj"Laristę" i "Pryncypium" :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie interesuje ta książka. I nie wiem, czy nie nabędę jej na Targach książki w Krakowie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. wakawecka@gmail.com

    Książka wydaje się być mega wciągająca, z przyjemnością po nią sięgnę :-)

    OdpowiedzUsuń