Szukaj w tym blogu..

31 sierpnia 2017

266 (80). "Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher – PRZEDPREMIEROWO!

266 (80). "Najlepszy powód, by żyć" Augusta Docher
Wydanictwo OMGbooks (Znak)
362 strony, oprawa miękka
2017

"Moja dusza skowyczy z żalu, że jej <<opakowanie>> jest brzydkie, ułomne i już nigdy nie będzie takie jak dawniej. Czy to możliwe, żebym kiedyś uwierzyła w zachwyt w oczach mężczyzny? Mężczyzny, który patrzy na mnie? To jak lot na Księżyc – przekracza moją wyobraźnię."
Dominika była skromną, uczciwą i pracowitą dziewczyną. Żyła nieco pod kloszem z ukochanym ojcem i pełną problemów matką. Jej życie zmieniło się w parę chwil, gdy w wyniku wypadku jej ciało stanęło w płomieniach. Poparzona dziewczyna nie wierzy w złe zamiary ojca, który mimo to trafia do więzienia. Od tej pory nastolatka musi się zmagać nie tylko z bólem ale i samotnością. Gdy na jej drodze stają dwaj bracia, Dominika nieśmiało wychodzi ze swojej skorupy. Czy jednak uda jej się zapomnieć o tragicznych przeżyciach, zaufać komuś i uwierzyć w siebie?


"Przekładają fragmenty mojego ciała jak puzzle. Przekładają, dopasowują, a one nie zawsze chcą ładnie przylegać. [...] Będę ludzkim patchworkiem. A może potworkiem? To przecież to samo."
Augusta Docher to pseudonim literacki pisarki, która do tej pory sięgała po naprawdę różnorodne gatunki. Spod jej pióra wyszła seria fantasy dla młodzieży, erotyk oraz cykl powieści obyczajowo-romantycznych. Tym razem książka klasyfikuje się do tzw. new adult , czyli jest obyczajową, dramatyczną historią kierowaną głównie do młodzieży. Dla mnie ten gatunek bywa zdradliwy i czasem czuję się zbyt stara na niektóre pozycje, jednak w "Najlepszym powodzie, by żyć" nie było nadmiaru ckliwości czy infantylności. Owszem, język momentami oscylował wokół mocno młodzieżowego slangu, jednak nie było to dla mnie rażącą przeszkodą w lekturze. Historia Dominiki i Marcela momentami mnie bawiła, momentami wzruszała i, co najważniejsze, wciągała i zaskakiwała!

"Czemu wszystko staje się takie proste, kiedy Marcel jest blisko? To jakaś magia?, Kim jest, że potrafi przegonić każdy mój lęk? Już prawie wcale się nie boję. Znika poczucie wstydu, że jestem brzydka, nieatrakcyjna, a moje ciało to jedna wielka blizna."
"Najlepszy powód, by żyć" łączy w sobie kilka motywów i wątków, dzięki czemu całość jest atrakcyjna i nieszablonowa. Jest główna bohaterka, która przeżyła ogromną tragedię. Uszkodzenia jej skóry są ogromne i nigdy nie będzie wyglądała "normalnie". Na dodatek sprawcą jej cierpienia jest jej ukochany ojciec – osoba, na której Dominika zawsze mogła polegać i któremu ufa bezgranicznie. Dlaczego doszło do podpalenia? Dziewczyna nie może liczyć na swoją matkę, z którą zawsze słabo się dogadywała. Autorka przez tę postać wprowadza do powieści kolejny trudny i skomplikowany temat. Skomplikowane relacje rodzinne dotyczą dwójki bohaterów, chociaż w innym wymiarze. Nie znajdziecie jednak w tej książce postaci czarno-białych, czysto pozytywnych, czy negatywnych. Każdy skrywa jakieś sekrety, niedopowiedzenia, popełnia błędy. Mam wrażenie, że doskonałym podtytułem tej historii byłaby "Druga szansa". W końcu każdy na nią zasługuje...

"I tak po prostu jest. Żyjemy sobie: ojciec lekarz, uznany, szanowany, ochy i achy, wiecznie w świecie, na sympozjach, odczytach i wykładach, matka – strażniczka domowego ogniska, pierworodny idący w ślady ojca i ja, jedyny wrzód na gładkiej dupie mojej cudownej rodzinki."
Jestem chyba jedną z niewielu, do tej pory, czytelniczek, którą Marcel momentami denerwował. Jego pewność siebie, pyszałkowatość momentami wyprowadzały mnie z równowagi. Zdecydowanie wolałam jego stonowanego brata. No i to tango... Ehh liczę, że pojawi się kontynuacja, w której Tomek odegra większą rolę ;) Podobała mi się natomiast interakcja między Dominiką i Marcelem. Nie było tu gromu z jasnego nieba, tylko wytrwałość i pragnienie opieki nad drugą osobą. Walka o zaufanie i tajemnice, które je podkopywały. Dramat, ale nie dramatyzm – to zdecydowanie wielki atut powieści.
"Motyle będą wiecznie żyły w naszych brzuchach, ich maleńkie kolorowe skrzydełka nigdy nie przestaną trzepotać, a nasza miłość nie osłabnie nawet odrobinę. Tak bardzo w to wierzę, że nikt i nic nie jest w stanie zniszczyć we mnie tego przekonania."
 Gwarantuję, że zżyjecie się z bohaterami "Najważniejszego powodu" i będziecie im kibicować. Jednak autorka nie zalukrowała ich losów, więc spodziewajcie się łez i mnóstwa niepewności. A zakończenie... No cóż, z pewnością Was zaskoczy. A czy pozytywnie? Musicie sprawdzić sami ;)

Za egzemplarz do recenzji dziękuję

A tutaj możecie zamówić książkę w przedsprzedaży:
http://www.empik.com/najlepszy-powod-by-zyc-docher-augusta,p1147394450,ksiazka-p

1 komentarz:

  1. Od samego początku ciekawi mnie ta książka. Bije z niej jakieś takie ciepło, że po prostu chce się po nią sięgnąć i ją przeczytać. Bardzo lubię zżywać się z bohaterami, więc super, że w tej powieści tak się dzieje :) No i te łzy i niepewność... Zapowiada się interesująca lektura :)
    Pozdrawiam :)
    http://czytanie-i-inne-przygody.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń