Szukaj w tym blogu..

7 września 2017

268 (82). "Był sobie pies" W. Bruce Cameron

268 (82). "Był sobie pies" W. Bruce Cameron
Wydawnictwo Kobiece
391 stron, oprawa miękka
2017

"Życie w Zagrodzie nauczyło mnie, jak uciec przez furtkę. Zaprowadziło wprost do chłopca, a kochanie go i mieszkanie z nim było sensem całego mojego życia. Od chwili gdy się budziliśmy, aż do momentu zaśnięcia, byliśmy nierozłączni."
 Miłość zwierzęcia, szczególnie psa, jest bezwarunkowa i szczera. Ile razy jesteśmy świadkami gdy zwierze jest krzywdzone a wciąż tuli się do swego oprawcy? Do czego potrzebny jest człowiekowi pies? Jako zabawka, stróż, pomocnik do pracy, towarzysz? Jaki jest sens psiego istnienia? Na te skomplikowane pytania w piękny i wzruszający sposób odpowiedział autor książki, która zdobyła miliony wielbicieli w każdym wieku. Mnie do lektury zachęcił dziesięcioletni syn, który najpierw obejrzał ekranizację. Oczywiście po lekturze powieści stwierdził, że to ogromna różnica, ale obie wersje były niezwykłe i wzruszające. Ja filmu nie widziałam, ale literacki pierwowzór na długo zapadnie w moją pamięć.


"Gdy brał mnie na ręce, strumień przepływającej między nami miłości był tak silny, że aż mnie ściskało w żołądku, jakby opanował go głód."
Książka jest napisana z niezwykłej perspektywy –  psa, który odradza się w kolejnych wcieleniach z pamięcią tych poprzednich. Wciąż zdobywa nowe doświadczenia, wykorzystuje umiejętności z poprzednich żyć i usiłuje zrozumieć jakie jest jego przeznaczenie. Uczy się kochać ludzi, dawać im całego siebie i być przy nich, gdy tego potrzebują. Dzięki kolejnym właścicielom odkrywa zarówno jasne jak i ciemne strony ludzi. Bywają opiekuńczy i czuli, ale także oschli, wymagający a nawet okrutni... 

"Przytłoczyło mnie tak ciężkie zmęczenie, jak ciężkie były ciałka mojego rodzeństwa, które za szczeniaka kładło się na mnie, przygniatając mnie do ziemi. Właśnie o tym myślałem, gdy zapadałem w ciemny, głęboki sen – o byciu szczeniakiem."
 Ostatnio żadna książka mnie nie wzruszyła ani nie rozbawiła. Jakbym była zawinięta w kokon, który nie przepuszcza emocji. "Był sobie pies" przebił się przez tę barierę i w końcu śmiałam się i płakałam przy lekturze. Jeśli już gdzieś słyszeliście, lub czytaliście, że ta powieść doprowadzi Was do łez, to jest to najprawdziwsza prawda! Moje oczy zaszkliły się trzy razy, chociaż teoretycznie byłam przygotowana na to, co miało nastąpić... Przez usta, a właściwie pysk bohatera przechodzą myśli zarówno lekkie i naiwne oraz głębokie i bardzo wartościowe. Połączenie humoru i nostalgii sprawia, że powieść jest wielowymiarowa i zbilansowana a także odpowiednia dla czytelnika we właściwie każdym wieku.

"Bardzo lubiłem Mamusię. Jedynym zastrzeżeniem, jakie do niej miałem, było to, że wychodząc z łazienki zamykała klapę od mojej misy z wodą."
 Niezależnie od tego, czy jesteście psiarzami czy kociarzami czy może nie lubicie zwierząt – ta książka i tak jest dla Was. Otworzy Wam oczy na świat tych braci mniejszych i na Was samych. Dzięki "Był sobie pies" uświadomiłam sobie, co jest dla mnie w życiu ważne a czym tylko zaśmiecam sobie życie. Takie proste spojrzenie z odwróconej perspektywy otwiera szerszy horyzont. Ta książka wypełniła moje serce jeszcze większą miłością do mojej kochanej suni, którą po lekturze musiałam po prostu mocno wyprzytulać. Jestem ogromnie ciekawa Waszych odczuć.

" Ludzie są dużo bardziej skomplikowani od psów i mają dużo ważniejszy sens życia. Ostatecznym zadaniem psa jest być przy nich, trwać u ich boku bez względu na wszystko, nieważne, jak potoczy się ich życie."
Książka przeczytana dzięki

1 komentarz: